Browar: 3 Sons / Omnipollo
Styl: Imperial Pastry Stout
IBU: brak danych
Blg: brak danych
Zawartość alkoholu: 14,5%
Chmiel: brak danych
Słód: brak danych
Drożdże: brak danych
Dodatki: prażone migdały, łuska kakao, pianki marshmallow

Śliwka w czekoladzie, ganache czekoladowy. Gęsta, roztopiona czekolada. Czekolada rozpuszczalna, może czasem nuta kakao. Gdzieś w tle, czasem przemknie prażony migdał.
Piany prawie nie ma, tylko przy zamieszaniu pojawia się nieco brązowej pianki, krótkotrwałej. Barwa nieprzejrzystej czerni. Gęste.
Piwo jest gęste, likierowe, słodkie. Wyraźne nuty czekolady, choć chyba najlepiej określić ją można jako belgijska pralinka. Bo prócz samej czekolady jest tutaj ten mus ze środka, również czekoladowy.
Słodycz wydaje się owocowa, prezentowana tutaj przez syrop wiśniowy. A innym razem malinowy. Zawsze jednak jest to syrop firmy na H, gdzie owocu (z zagęszczonego soku owocowego, a jak) są jakieś homeopatyczne ilości w stylu 1%. Bardzo słodko. Przy czym smaku samych pianek w ogóle nie czuję.
Wydawać by się mogło, że piwo jest ciężkie. Nic bardziej mylnego – nie czuję się tego ani w brzuchu, ani piwo nie męczy sobą. Można pokusić się o stwierdzenie, że nawet stouty, które były w dyskoncie bardziej męczyły.
Alkohol nie wyczuwalny, co jest sporym osiągnięciem, bo jest go przecież tutaj prawie 15%. Nawet grzania, ba, rozgrzewania przełyku nie ma. Do tego jest gładkie. Może nie aksamitne, ale przypomina to jak dobrze przyrządzoną, gorącą czekoladę. Ale taką na czekoladzie a nie z proszku. No i z dodatkiem likieru czekoladowego.
Aftertaste początkowo czekoladowy, wraz z ogrzewaniem piwa, przechodzi w bardziej owocowy. Ale nadal jest to wspomniany syrop, no może dżem. Nadal jednak taki, gdzie cukru jest bardzo dużo. Chwilę dłuższą zostaje.
Nie mogę napisać, że tego się nie spodziewałem, ale paradoksalnie chyba chciałem więcej – może pianki? A może fakt, że piłem inne wypusty 3 Sons i wiem na co ich stać?
Ocena:
Aromat: 8/10
Wygląd: 2/5
Smak: 9/10
Odczucie: 3/5
Ogólna: 20/20
Suma: 4,2/5
